Antyplotki

„Antyplotki”, czyli rzeczywistość kontra plotki odnalezione wśród mieszkańców i mieszkanek Lublina w toku procesu identyfikacji plotek.

1. Cudzoziemcy zabierają pracę Polakom i obniżają stawki.

W czasach kryzysu i trudności na rynku pracy bardzo łatwo znaleźć „kozła ofiarnego”. Nie tylko w Lublinie, ale w całej Europie, mit na temat zabierania pracy „prawowitym” obywatelom i obywatelkom jest bardzo rozpowszechniony, jednak nie znajduje potwierdzenia w faktach. Wręcz przeciwnie, imigranci i imigrantki w Lublinie są w o wiele gorszej sytuacji niż w innych miastach w Polsce czy Unii Europejskiej, gdyż lokalny rynek pracy nie daje zbyt wielu możliwości obcokrajowcom. Innymi słowy: nie ma zbyt wielu miejsc pracy do zabierania! W przeważającej większości przypadków, Polacy(ki) i cudzoziemcy(ki) nie rywalizują ze sobą o te same miejsca pracy i w tych samych sektorach. Tak jest zresztą na całym świecie. Jest wiele powodów takiego stanu:

  1. Kwalifikacje. Wiele zawodów wymaga kwalifikacji, których potwierdzenie nie jest wcale łatwym zadaniem. W większości przypadków, nawet by wykonywać pracę zgodną z wykształceniem czy doświadczeniem zawodowy, cudzoziemcy(ki) muszą zdobyć dodatkowe, polskie kwalifikacje.
  2. Bariera językowa. Język polski nie jest łatwy, a w większości przypadków nie da się w Polsce pracować bez znajomości języka. Brak tej podstawowej umiejętności najczęściej uniemożliwia zdobycie pracy. Z drugiej jednak strony znajomość języka kraju pochodzenia jest w wielu wypadkach ogromnym atutem. Znowu jednak trudno tu mówić o zabieraniu miejsc pracy Polkom i Polakom, a raczej zapełnianiu luki kompetencyjnej, niemożliwej do zapełnienia w oparciu o lokalne zasoby rynku pracy.
  3. Brak pozwolenia na pracę. Nie jest łatwo takie uzyskać! Trzeba mieć pracę, żeby mieć pozwolenie, ale trzeba mieć pozwolenie, żeby znaleźć pracę. Doskonale pamiętamy to błędne koło z czasów, kiedy jeździliśmy masowo do pracy w Anglii czy Stanach Zjednoczonych. Co robi się w takiej sytuacji? Zatrudnia się nielegalnie w nadziei, że sytuacja sama ulegnie zmianie: że znajdzie się coś lepszego, że pracodawca(czyni) przejrzy na oczy i zmieni zasady zatrudnienia.. Brak innych możliwości czyni cudzoziemców(ki) najbardziej narażonymi na wykorzystanie i złe traktowanie!

Wymagania prawne, jakie stoją przed cudzoziemcami(kami) chcącymi pracować w Lublinie wcale nie są proste. Zasady zatrudniania cudzoziemców w Polsce są ciągle problemem dla samych pracodawców(czyń). Czasem muszą udowodnić, że nie znaleźli polskich kandydatów(ek) do pracy. W większości przypadków oznacza to, że cudzoziemcy(ki) zmuszeni są akceptować pracę nielegalną lub za mniejsze wynagrodzenie, która nie zostałaby zaproponowana polskim pracownikom(czkom). Nie jest to jednak ich wybór, ale konieczność!

Z drugiej jednak strony, coraz więcej cudzoziemców(ek) przyjeżdża do Lublina z zamiarem inwestowania pieniędzy we własną firmę. To również jest szansa dla nas na wzmocnienie lokalnego rynku pracy!

2. Cudzoziemcy(ki) wykorzystują polski system pomocy społecznej

Systemu pomocy społecznej się nie „wykorzystuje”, lecz korzysta się z niego wtedy, kiedy spełnia się kryteria niezbędne do uzyskania pomocy od państwa. Świadczenia nie są przyznawane cudzoziemcom(kom) na podstawie tego tylko, że są cudzoziemcami(kami). Przyznawane są tym osobom (w tym cudzoziemcom), które ich potrzebują i jednocześnie spełniają wszystkie kryteria. Z punktu widzenia cudzoziemców(ek) sprawa nie jest prosta – dodatkowo komplikuje ją kwestia ich statusu w Polsce. Nie zapominajmy o tym, że ludzie migrują, ponieważ chcą zbudować lepsze życie w innym kraju. Bez znajomości języka, znajomości czy sieci wsparcia – jak jest na ogół w przypadku cudzoziemców(ek) – jest o wiele trudniej zacząć wszystko od nowa. Prawidłowość na całym świecie jest jednak taka, że to właśnie cudzoziemcy(ki) są znacznie bardziej aktywni(e) na rynku pracy. Poprawa swojego życia jest przecież ich podstawową motywacją!

Z danych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lublinie nie wynika wcale, by koszty wsparcia cudzoziemców(ek) były znaczące. W 2013 roku 14 osób kwalifikowało się do świadczeń integracyjnych (m.in. koszty lekcji języka polskiego), których koszt wynosił ok. 320 zł miesięcznie na osobę. Dodatkowo 24 osoby mieszkały w 3 mieszkaniach chronionych – przeciętny miesięczny koszt na osobę wynosił ok. 116 zł. Kolejną grupą były świadczenia rodzinne, przyznawane 42 rodzinom – średni miesięczny zasiłek na rodzinę wynosił 406 zł. Próba wyliczenia średniej kwoty na osobę jest prawie niemożliwa, ale nawet jeśli zsumować te wydatki na osobę (co nie zawsze będzie w zgodzie z prawdą), średni koszt pomocy społecznej cudzoziemcowi(ce) w Lublinie wynosi ok. 600 zł.

3. Wzrost liczby cudzoziemców oznacza wzrost przestępczości

W 2013 roku popełniono w Polsce 70 000 przestępstw. Wśród podejrzanych o popełnienie wszystkich tych czynów było 2 152 cudzoziemców(ek). Zakładając proporcję 1 podejrzany(a) – 1 przestępstwo, oznaczałoby to, że cudzoziemcy(ki) byli podejrzanymi w 3% spraw o przestępstwo – co oznacza, że w pozostałych 97% podejrzanymi byli Polacy(ki). W samym 2013 roku złożono 35 000 wniosków o pobyt tymczasowy na terenie Polski, zaś całkowita liczba cudzoziemców(ek) mieszająca w Polsce była znacznie większa. Oznacza to, że spośród wszystkich obcokrajowców w Polsce, tylko niewielka grupa wchodzi w konflikt z prawem. Przeważająca większość szanuje prawo i chce integrować się z polskim społeczeństwem.

Biorąc pod uwagę, że 97% osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa, to Polacy(ki), strach przed przestępczością cudzoziemców(ek) wydaje się całkowicie irracjonalny. Nie powinien on jednak nikogo dziwić: każdy przypadek, gdy przedstawiciel(ka) grupy mniejszościowej popełni jakiekolwiek wykroczenie, jest skrzętnie rejestrowany i eksploatowany medialnie. Czy zdarza się Wam słyszeć wiadomości: „Groźny wypadek w centrum Lublina. Sprawcą jest obywatel polski”? Narodowość przywoływana jest tylko w przypadku cudzoziemców(ek)!

4. Cudzoziemcy(ki) nie chcą się uczyć języka polskiego
(a dla nas to problem, bo zmusza nas do nauki języków obcych)

Trudno powiedzieć, czy cudzoziemcy(ki) chcą czy nie chcą uczyć się języka polskiego. Jedni chcą, inni nie. Pytanie, które warto zadać, brzmi: czy łatwo im się uczyć polskiego? Czy lekcje polskiego są powszechnie dostępne i darmowe (lub można sobie na nie pozwolić)? Gdzie można je znaleźć? Niestety, ani państwo polskie, ani miasto Lublin, nie zapewniają lekcji polskiego dla cudzoziemców(ek), robią to jedynie organizacje pozarządowe, które nieustannie walczą o ciągłość finansowania. O ile cudzoziemskie dzieci w szkołach mają dodatkowe lekcje polskiego, o tyle ich rodzice na ogół muszą radzić sobie na własną rękę.

Pamiętajmy, jak to wygląda w polskich społecznościach za granicą: w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, w Irlandii. Całe dzielnice, w których głównym językiem jest język polski, wcale nie należą do rzadkości, a ich mieszkańcy(ki) żyjący tam od lat, do tej pory nie nauczyli się języka angielskiego.

Oczywiście, że polski jest trudnym językiem, ale przy odpowiednim wsparciu i motywacji, każdy(a) może się go nauczyć. Nauka języków obcych powinna być fajna i łatwa, nie tylko dla cudzoziemców(ek) w Polsce!

5. Każdy kto chce, może przyjechać i zostać w Polsce, mimo że tu i tak brakuje pracy dla wszystkich.

Nie jest łatwo spełnić warunki do tego, by móc żyć i pracować w Polsce legalnie – chyba, że jesteś obywatelem/obywatelką Unii Europejskiej. Tak zwani „obywatele państw trzecich”, a więc wszystkich państw poza Unią Europejską, muszą spełnić szereg bardzo konkretnych przesłanek, by móc mieszkać tu legalnie. Dane z całego świata pokazują, że pobyt za granicą wybiera się po to, by poprawić swój los, a zatem większość przebywających na terenie Polski cudzoziemców i cudzoziemek naprawdę musi włożyć dużo wysiłku w  odpowiednie zorganizowanie sobie życia. O tym, że procedury dotyczące imigrantów w Polsce nie są wcale proste, możesz się przekonać przeglądając broszurę Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka pt. Legalizacja pobytu i praca.

legalizacja pobytu i praca

Udostępnij / Share: Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+